Dawno nie przeżywałam tak przyjemnego lipca. Wolne dni w domu, z rodziną, buszowanie w koronach wiśni, kulinarne szaleństwa, nadrabianie zaległości w wysypianiu się do - o zgrozo! - 9.00 rano... Nie znaczy to jednak, że obijam się na całego. Nie, ja poważnie szukam pracy, rozsyłając CV, śledząc oferty i zdobywając cenne doświadczenie życiowe. :-) Dziś wzbogaciłam się na przykład w całkiem solidny zapasik, którego symbolem powinien być tenże "niewinny" obrazek...
Spokojnie, nie zaproponowano mi pracy w burdelu. ;-) Nic z tych rzeczy.
