Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starość. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 stycznia 2014

13 pierwszych razów. Refleksja po ostatnim dniu 2013 roku

Gdzie nie spojrzę, tam podsumowania i zestawienia: książek, ciuchów, ludzi, ciąż, rozwodów, wpadek, plotek, diet, postanowień, gier, fryzur i plotek roku... Zestawiane po 10, 50 albo 100 - mają wypełnić luki w nudnawych sylwestrowo-noworocznych serwisach informacyjnych, załatać dziury na porzuconych na czas świąt (albo i dłużej, tak, tak, kajam się tutaj publicznie...) blogach, uzupełnić "kontent" bez większego wysiłku, bo - najczęściej - dzięki stworzonym już wcześniej i tylko odgrzanym oraz okrojonym odpowiednio treściom... ;-) 

Jak Bozię kocham, chciałam uniknąć tego zestawieniowego trendu. Uległam jednak po długiej walce z własnymi zachciankami. Tak, ja też Was skatuję swoim prywatnym i absolutnie subiektywnym podsumowaniem, nadrabiając choć trochę długie tygodnie milczenia. Jeśli więc macie już dość takich końcoworocznych refleksji i wyliczanek, ostrzegam - nie czytajcie reszty tego wpisu. Żeby nie było! :-P

13 PIERWSZYCH RAZÓW W 2013 ROKU
(kolejność przypadkowa)
Prywatny ranking Nulka


czwartek, 23 lutego 2012

Siwe włosy

Dawno, dawno temu, kiedy zaczęłam farbować włosy, obiecałam sobie, że przestanę to robić, gdy tylko zauważę, że siwieję. "Chcę się zestarzeć z godnością" - myślałam wtedy, ze zgrozą spoglądając na znajome "starsze" panie, rozpaczliwie usiłujące tuszować oznaki nadchodzącej jesieni życia za pomocą maskujących, coraz radykalniejszych kolorów... "Co za desperacja!" - rozbrzmiewał w mojej - młodej wtedy i nieskalanej srebrnym włosem - głowie cichutki, acz złośliwy głosik. "Jak długo można się tak oszukiwać?" - zastanawiałam się z lekkim politowaniem na widok wściekle rudych włosów do niedawna szpakowatej sąsiadki...

No i mam za swoje. Doczekałam się pierwszych oznak siwizny i to nie dziś, nie wczoraj - powiedzmy, że już jakiś czas temu. Dowcip polega na tym, że spodziewałam się jej, hmm... znacznie później. A tu klops. ;-)


sobota, 21 stycznia 2012

Lęki wieczorne

Są jeszcze na tym zwariowanym świecie ludzie, którzy usiłują mi od czasu do czasu wmawiać, jaka to odważna i dzielna jestem. Niekiedy po prostu pomijam te uwagi wzruszeniem ramion i błyskawiczną (zazwyczaj udaną) próbą zmiany tematu. Czasami jednak mam ochotę zaśmiać się takiemu "wmawiaczowi" prosto w twarz, gorzkim, iście wiedźmowym śmiechem. Ja? Odważna? Co ty o mnie wiesz, człowieku?


Bo w rzeczywistości jestem strasznym tchórzem. I - jak się tak głębiej zastanowię - dochodzę nawet do zaskakującego wniosku, że strach motywuje właściwie większość moich pokrętnych działań. 


Działam, maluję, pichcę, czytam, robię zdjęcia - bo boję się bezczynności.
Pracuję - bo boję się, że bez zajęcia zwariuję.
Jeżdżę to tu, to tam - bo boję się, że zastygnę w bezruchu, że coś przegapię.
Ganiam na fitness i na basen - bo boję się, że moje ciało kiedyś odmówi mi posłuszeństwa, jeśli nie będę go tego posłuszeństwa uczyć już teraz...


I piszę też ze strachu. Bo boję się zapomnieć.