Gdzie nie spojrzę, tam podsumowania i zestawienia: książek, ciuchów, ludzi, ciąż, rozwodów, wpadek, plotek, diet, postanowień, gier, fryzur i plotek roku... Zestawiane po 10, 50 albo 100 - mają wypełnić luki w nudnawych sylwestrowo-noworocznych serwisach informacyjnych, załatać dziury na porzuconych na czas świąt (albo i dłużej, tak, tak, kajam się tutaj publicznie...) blogach, uzupełnić "kontent" bez większego wysiłku, bo - najczęściej - dzięki stworzonym już wcześniej i tylko odgrzanym oraz okrojonym odpowiednio treściom... ;-)
Jak Bozię kocham, chciałam uniknąć tego zestawieniowego trendu. Uległam jednak po długiej walce z własnymi zachciankami. Tak, ja też Was skatuję swoim prywatnym i absolutnie subiektywnym podsumowaniem, nadrabiając choć trochę długie tygodnie milczenia. Jeśli więc macie już dość takich końcoworocznych refleksji i wyliczanek, ostrzegam - nie czytajcie reszty tego wpisu. Żeby nie było! :-P
13 PIERWSZYCH RAZÓW W 2013 ROKU
(kolejność przypadkowa)
Prywatny ranking Nulka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spokój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spokój. Pokaż wszystkie posty
środa, 1 stycznia 2014
środa, 29 sierpnia 2012
Wody!
Moje rodzinne miasteczko - Grodzisk Wielkopolski - teoretycznie położone jest na Pojezierzu Poznańskim tudzież Wielkopolskim. Tak informuje większość opracowań dotyczących tego regionu. Niestety, te same informatory odzierają ze złudzeń każdego, kto liczyłby na ochłodę w jakimś urokliwym jeziorku czy też strumyku. Jedyny ciek wodny w okolicy - Letnica zwana też Rowem Grodziskim - absolutnie nie nadaje się do celów turystyczno-rekreacyjnych, a najbliższe jezioro oddalone jest o kilkanaście kilometrów. Na szczęście jest tam basen, który ratuje wszystkich lubiących wodne igraszki przed totalną posuchą podczas kanikuły...
A ja tak kocham wodę! Kocham ją od dziecka, odkąd pamiętam swoje pierwsze chwile na grodziskim basenie - w brodziku, gdzie woda miała może 20 centymetrów głębokości... A te letnie wyprawy do babci, mieszkającej w Dębienku, nieopodal 3 jezior stęszewskich? Nie byłam tam od kilku lat, pewnie nie poznałabym już dawnych plaż i pomostu nad Lipnem - a przecież całe moje dzieciństwo wyznaczały jak kamienie milowe - kolejne weekendy spędzane nad wodą, w pogodę i niepogodę. W sumie to nic dziwnego, że pływać umiem lepiej niż chodzić - w wodzie nie potykam się o własne nogi, nie obijam o nic, nie wywracam... W wodzie odzyskuję spokój i równowagę, na własnej skórze odczuwając, co tak naprawdę kryje się w słowie "płynność"...
A ja tak kocham wodę! Kocham ją od dziecka, odkąd pamiętam swoje pierwsze chwile na grodziskim basenie - w brodziku, gdzie woda miała może 20 centymetrów głębokości... A te letnie wyprawy do babci, mieszkającej w Dębienku, nieopodal 3 jezior stęszewskich? Nie byłam tam od kilku lat, pewnie nie poznałabym już dawnych plaż i pomostu nad Lipnem - a przecież całe moje dzieciństwo wyznaczały jak kamienie milowe - kolejne weekendy spędzane nad wodą, w pogodę i niepogodę. W sumie to nic dziwnego, że pływać umiem lepiej niż chodzić - w wodzie nie potykam się o własne nogi, nie obijam o nic, nie wywracam... W wodzie odzyskuję spokój i równowagę, na własnej skórze odczuwając, co tak naprawdę kryje się w słowie "płynność"...
piątek, 13 lipca 2012
Dobry wieczór
Dawno nie było już takiego wieczoru... W resztkach dziennego światła posadzka balkonu błyszczy, obmywana pieczołowicie deszczem przez pracowitą Matkę Naturę, najwyraźniej pragnącą przypodobać się nieco umęczonym upałami ludziom. W kuchni mruczy cicho stare, poczciwe radio, zadowolone, że dziś wybrałam je na swojego towarzysza zamiast tych nowomodnych internetowych wynalazków w stylu YouTube'a czy Wrzuty. O, właśnie Al Bano i Romina Power przypominają mi, że w gruncie rzeczy... mam szczęście. :-)
Felicita
e un cuscino di piume, l'acqua del fiume
che passa e che va
e la pioggia che scende, dietro le tende
la felicita
Subskrybuj:
Posty (Atom)