Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 stycznia 2013

MUZEUM MATERIALIZMU SENTYMENTALNEGO: szalona kapeluszniczka

Kapelusze słomkowe najprzyjemniej kupuje się zimą - ich szorstki dotyk i wybitnie niefrasobliwy charakter pozwalają choć na moment zapomnieć o dokuczliwym mrozie, śniegu ćwiczącym sobie cichcem przejścia tonalne od niepokalanej bieli po banalną szaroburość, opóźnieniach pociągów, zaskoczonych drogowcach i chodnikowej soli niszczącej nawet najtroskliwiej chronione przed nią buty... Tak, słomkowy kapelusz w zimie to prawdziwe dobrodziejstwo dla wychłodzonej ludzkiej psychiki. Zwłaszcza gdy ktoś - tak jak ja - uwielbia kapelusze...

Mój najnowszy nabytek kształtem przypomina to, co nosiła na głowie niezapomniana Audrey Hepburn w Śniadaniu u Tiffany'ego, choć kolorystycznie zbliża się raczej do dojrzałej śliwki węgierki. No i brakuje mu ozdób - wstążki lub apaszki, którą mogłabym go przewiązać i w ten sposób jeszcze bardziej upodobnić do pierwowzoru ze srebrnego ekranu. Ale co mi tam po filmach, tu nie chodziło o boską Audrey, tylko o tę słomkowość, letniość i absolutną niepraktyczność właśnie. :-) No i o miłość. Od pierwszego wejrzenia.

piątek, 9 marca 2012

Wiedźma w wielkim świecie, czyli kilka refleksji na koniec Dnia Kobiet

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego niektórzy ludzie przyczepiają mi łatkę "feministki", a nawet "wojującej feministki". To, że nie grzeszę urodą, jestem wredna i od czasu do czasu lubię sobie pożartować ze słabości płci przeciwnej, nie oznacza wcale, że należy mnie stawiać w jednym szeregu z Kazimierą Szczuką czy Manuelą Gretkowską. Bo ja - wbrew pozorom - jestem w głębi duszy tradycjonalistką, ceniącą sobie święty spokój domowego ogniska (cóż z tego, że ognisko owo jest wybitnie jednoosobowe?...), porządek, dobrą kuchnię i klasyczny podział ról w społeczeństwie. I kwiatki na Dzień Kobiet, o zgrozo!

Tak, tak, 8 marca wcale nie budzi we mnie zgrozy. Nie mruczę pod nosem przekleństw na myśl o tym komunistycznym święcie wymyślonym po to, by kobietom na traktorach i przy tokarkach zrobiło się choć raz w roku miło i ciepło na duszach. ;-) Ba, nawet uśmiecham się szczerze do wszystkich, którym przyszło do głowy, by złożyć mi życzenia. Zwłaszcza, gdy są to życzenia złożone osobiście, a nie wklejony na FB, a wcześniej - skopiowany z Internetu - mniej lub bardziej dowcipny wierszyk czy pioseneczka. Jak na tym obrazku, który specjalnie wrzuciłam sobie na tablicę dziś, tuż po północy.



Muszę przyznać - prawie podziałało. ;-)