Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 września 2012

;-(

Jedno z kocich dzieci umarło w nocy. :-(
Drugie umarło przed chwilą. :-(

Wiedziałam, że nie powinnam się do nich przywiązywać...

niedziela, 9 września 2012

Cztery koty, dwa listy i jeden wiersz

Dawno nie miałam dnia tak pełnego wrażeń. A zaczęło się od niewinnego wyjścia do kościoła na rodzinną mszę (tak, wiedźmy też chadzają niekiedy na takie eventy). Niewyspana - bo zachciało mi się do późna czytać Pieśń Lodu i Ognia - i lekko oszołomiona zawiłościami listu duszpasterskiego, odczytywanego z tygodniowym opóźnieniem (ech, uroki mieszkania na prowincji...), siedziałam sobie w kącie ławki, skupiając się na odpowiednio szerokim otwieraniu oczu i myśląc, że dawno nie zanosiło się na tak spokojną niedzielę...

No i mam za swoje.

Jako że mam dość osobliwe podejście do nakazu, by "dzień święty święcić", postanowiłam uczcić ową niedzielę ogarnięciem sterty papierzysk w moim grodziskim pokoju i - po zaaplikowaniu sobie solidnej porcji kofeiny - dziarsko zabrałam się do pracy. Przy okazji uznałam, że to odpowiedni moment, by pozbyć się z pokoju ogromnego i klocowatego biurka, które znacząco ograniczało mi swobodę, zastępując je mniejszym i wygodniejszym biurkiem porzuconym przez moją młodszą siostrę-emigrantkę. No, ale do transportu potrzebne było mi wsparcie.

Tatę, którego zamierzałam prosić o wsparcie - bynajmniej nie duchowe - znalazłam na podwórzu. Cóż, nie był sam...