Pamiętacie piękne opowieści, których bohaterem był Robin Hood? Angielskie legendy, film z Kevinem Costnerem zna pewnie każdy, podobnie jak jego komediowy odpowiednik o słynnych facetach w rajtuzach. Z dzieciństwa pamiętam bajkę, w której legendarne postaci przybrały formę zwierzaków - niedźwiedzi, zajęcy, lisów... A jest jeszcze kilka książek - jak choćby te spisane przez honorowego obywatela Poznania, Tadeusza Kraszewskiego...
Co łączyło te opowieści? Oczywiście główny bohater, który rabował bogatych, by to, co uzyskał, oddawać ubogim. Piękna sprawa, prawda? Urok legendy słynnego rabusia w kapturze robi swoje...
Ale do czasu. Bo kiedy się tak człowiek zastanowi, czar pryska. Czy bowiem pomaganie komuś, będące jednocześnie szkodzeniem komuś innemu, można nazwać szlachetnym? Czy cudza krzywda (nieważne, czyja - człowiek to człowiek) nie neguje samej idei pomocy?
Robin Hood i paradoks pomocy poprzez cudzą krzywdę przypomniał mi się po ostatnim weekendzie spędzonym w Grodzisku, u rodziców. Przypomniał się dość boleśnie, bo w nocy po dość męczącej i pracowitej sobocie. A konkretniej - między 23.00 a 2.30...
Powodem mojej bezsenności nie były filozoficzne rozważania o angielskich legendach. Przyczynę stanowił hałas dobiegający z obiektu mieszczącego się po drugiej stronie ulicy, czyli ze stadionu.
UWAGA! Jeśli jesteś jednostką podatną na populistyczne zagrywki, los "biednych dzieci z domów dziecka" etc., nie czytaj, bo się zirytujesz. Ja jestem nieczuła, niestety. ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oszustwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oszustwo. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 29 grudnia 2014
wtorek, 6 listopada 2012
Fundacja Benefac - nowa strona, starzy oszuści...
Gdy jakiś czas temu zainteresowałam się podejrzaną proweniencją przylepionej do naszego grodziskiego płotu ulotki, nie myślałam, że sprawa oszustw przeprowadzanych pod płaszczykiem dobroczynności aż tak mnie wciągnie... Ale cóż, rozpętałam małą burzę w mediach, uświadomiłam kilkoro znajomych, co można zrobić z takimi, pożal się Boże, ulotkami i teraz już po prostu z przyzwyczajenia sprawdzam co jakiś czas, co nowego objawiło się w temacie.
A objawień było kilka...
A objawień było kilka...
środa, 3 października 2012
Plagiat czy moje przewrażliwienie?
Nie jestem geniuszem grafiki, ale lubię od czasu do czasu zaprojektować to i owo. Kilka miesięcy temu - o ile pamiętam, na początku 2012 roku, poproszona przez znajomego bardzo zaangażowanego w akcje krwiodawcze, pozwoliłam sobie jednak stworzyć plakat promujący bardzo fajną ideę związaną z honorowym oddawaniem krwi - akcję DAWCOM W DARZE.
Plakat został zaakceptowany, dopracowany i wydrukowany. Zawisł - na stronach www i w rozmaitych punktach powiązanych z akcją DwD. Osobiście miałam okazję zobaczyć go na szybie pewnej pizzerii - i nie powiem, było to nawet miłe uczucie.
Plakat został zaakceptowany, dopracowany i wydrukowany. Zawisł - na stronach www i w rozmaitych punktach powiązanych z akcją DwD. Osobiście miałam okazję zobaczyć go na szybie pewnej pizzerii - i nie powiem, było to nawet miłe uczucie.
czwartek, 13 września 2012
Fundacja BENEFAC - a jednak oszuści!
Kilka dni temu napisałam o ulotce podejrzanej fundacji, którą znalazłam na płocie przed domem rodziców. Zgromadzone w tym wpisie informacje podesłałam też kilku lokalnym gazetom, licząc, że choć jedna z redakcji zainteresuje się problemem - zwłaszcza, że udało mi się dotrzeć do materiałów sugerujących, że inne prowadzone w ten sposób "akcje" łamały prawo - lub co najmniej balansowały na jego granicy...
Doczekałam się odzewu z "Głosu Wielkopolskiego", którego dziennikarze podjęli temat, publikując najpierw niewielką notkę na swojej stronie internetowej, a następnie - we wtorkowym wydaniu dziennika, połączonym z "Dniem Nowotomysko-Grodziskim" - ukazał się już większy materiał.
piątek, 7 września 2012
Fundacja BENEFAC - zbiórki odzieży dla potrzebujących czy żerowanie na ludzkiej naiwności?
Uwaga, uwaga! Nulek wciąż nadaje z Grodziska! Do wyjątkowo chłodnej o tej porze roku Wielkopolski przywiodła Nulka szlachetna chęć uporządkowania pewnych grodziskich spraw i sprawek, a konkretniej - straceńczy zamiar podjęcia pracy na miarę jednej z dwunastu prac Herkulesa. ;-) Pamiętacie stajnie Augiasza?
Może w moim rodzinnym domu nie ma aż takiego bałaganu, jednak nagromadzenie gratów, zbędnych ciuchów, książek itd. przerosło już wszelkie wyobrażenia o porządku (pamiętacie, jak pisałam o syndromie chomika mojej mamy?). Trzeba działać - no i działam od kilku dni, przeglądając rodzinne zbiory rupieci i segregując je pieczołowicie.
Część ciuchów już rozdałam rodzinie, część zamierzam sprzedać, a część - oddać komuś, kto może ich potrzebować bardziej niż ja. Najlepiej w Grodzisku i okolicy, bo społeczność lokalną wypada choć trochę wspierać, prawda? Nawet, jeśli członkiem tejże społeczności jest się tylko "z doskoku"... Zatem kilka zgrabnych pakunków z ubraniami leży i czeka, aż przekażę je, komu trzeba.
Dziś rano już myślałam, że uda mi się załatwić sprawę bezboleśnie i szybko. Otóż na płocie przed rodzinnym domem znalazłam ogłoszenie następującej treści:
Może w moim rodzinnym domu nie ma aż takiego bałaganu, jednak nagromadzenie gratów, zbędnych ciuchów, książek itd. przerosło już wszelkie wyobrażenia o porządku (pamiętacie, jak pisałam o syndromie chomika mojej mamy?). Trzeba działać - no i działam od kilku dni, przeglądając rodzinne zbiory rupieci i segregując je pieczołowicie.
Część ciuchów już rozdałam rodzinie, część zamierzam sprzedać, a część - oddać komuś, kto może ich potrzebować bardziej niż ja. Najlepiej w Grodzisku i okolicy, bo społeczność lokalną wypada choć trochę wspierać, prawda? Nawet, jeśli członkiem tejże społeczności jest się tylko "z doskoku"... Zatem kilka zgrabnych pakunków z ubraniami leży i czeka, aż przekażę je, komu trzeba.
Dziś rano już myślałam, że uda mi się załatwić sprawę bezboleśnie i szybko. Otóż na płocie przed rodzinnym domem znalazłam ogłoszenie następującej treści:
piątek, 20 lipca 2012
Podsumowanie "Afery Szwedzkiej" ;-)
No to się porobiło! Miał być tylko wpis na blogu i moralna satysfakcja z tego, że podesłałam linka na alertowego maila "Gazety Krakowskiej", a jest afera na cztery fajerki! Informacje ukazały się w "Gazecie Krakowskiej", "Dzienniku Polskim", na stronach internetowych mediów regionalnych należących do tej samej grupy wydawniczej, co "Gazeta", później w "Fakcie" (pierwszy raz w życiu kupiłam tę gazetę!)... Będzie jeszcze materiał w "Chwili dla Ciebie", a w środę i czwartek moją zdecydowanie radiową urodę można było oceniać w polsatowskich "Wydarzeniach" i serwisach informacyjnych na kodowanym kanale tej stacji. Podobno wzmianka była też w "Teleskopie" w TVP...
A wszystko przez to, że nie siedziałam cicho w sprawie, która mnie zbulwersowała.
A wszystko przez to, że nie siedziałam cicho w sprawie, która mnie zbulwersowała.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



