Skorce - przybywające do nas zza wschodniej (skandal!) granicy - atakowały przede wszystkim ogromną czereśnię rosnącą po sąsiedzku tuż przy naszym płocie, ale nie gardziły i wiśniami - niekiedy trudno się było opędzić od rezolutnych, czarnych ptaszków z siwo nakrapianymi skrzydełkami. Jako dziecię, świeżo po lekturze Akademii Pana Kleksa, liczyłam nawet po cichu, że któryś z tych ptaszków potrafi mówić, ale nawet jeśli dysponowały one podobnymi umiejętnościami, z przykrością stwierdzałam za każdym razem, że doskonale ją przede mną maskują...
Sturnus vulgaris