Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 stycznia 2015

Tajemnicza zaraza, czyli jak to się Nulek w końcu doigrał...

Przyznaję, wiedziałam, że jest ryzyko - wyższe, niż w wypadku osławionego kredytu we frankach. Zdawałam sobie sprawę, że od lat igram z ogniem i że moja brawura w końcu się zemści. Tak to już jest - człowiek szaleje, licząc, iż konsekwencje go nie dosięgną albo jakimś cudem spadną na kogoś innego, a złośliwy los znajdzie sobie kozła ofiarnego w zupełnie innej okolicy.

A figę!

No i mam za swoje... Doigrałam się.


Sami zobaczcie...


niedziela, 24 czerwca 2012

NFZ - powiew paranoi?

Dość się już w życiu nachorowałam, więc od jakiegoś czasu staram się jak najrzadziej mieć do czynienia z molochem zwanym NFZ. Niestety, czasami zdarzają się takie sytuacje, w których spotkania nie da się uniknąć. I za każdy razem mocniej uderza mnie paranoiczne podejście do kwestii opieki zdrowotnej, która ze słowem "opieka" ma coraz mniej wspólnego...

Tak było i tym razem. Od nocy z piątku na sobotę nękają mnie migdałki. Przytyły, paskudniki i nie chcą schudnąć, co skutkuje paskudnym bólem gardła przy posiłkach, głębszych oddechach i przełykaniu śliny. O mówieniu nie wspominając - a jeśli ktoś ma w zwyczaju gadać tyle, co ja, to jednak JEST kłopot.

sobota, 23 czerwca 2012

Szwedzka sobota

Oj, nie zaczęła się dla mnie zbyt przyjemnie ta sobota. Już przez sen przeczuwałam kłopoty, które urealniły się, gdy - zrywając się na minutę przed budzikiem, czyli o 7.09 (tak, tak, sklerotyczna wiedźma zapomniała zupełnie o wyłączeniu tego tyrana na weekend), przełknęłam pierwszy łyk wody. Auć! Zabolało!

Bliższe oględziny w łazienkowym lustrze wykazały znaczne powiększenie migdałków przełykowych (tych po bokach). Przekopałam apteczkę, dopadłam jakiś spray na gardło i... zero efektu. Nie pomogły też lody, zalecone mi przez Mamę Księcia Ciemności (choć znacząco poprawiły mi nastrój, nie można więc powiedzieć, by zupełnie nie zadziałały...). Boli nadal. A ja straciłam ochotę na degustowanie czegokolwiek, choć miałam ambitny plan zrobienia sobie domowych tortilli. Może jutro?

Jednak nawet tak gardłowa sprawa nie odwiodła mnie od planu wyprawy do Ikei. O, nie! Nie tym razem! Tydzień temu moje mocno pomidorowe zdjęcie zdobyło II nagrodę w konkursie fotograficznym , a to oznaczało możliwość zrobienia zakupów za - niebagatelną w moim budżecie - kwotę 300 złotych! Myślę, że - nawet leżąc na łożu śmierci - nie umiałabym się powstrzymać od tak przyjemnych zakupów.