Podobno mądrzy ludzie uczą się na błędach. Nie swoich, a cudzych w dodatku. Cała reszta świata, czyli ludzie średnio rozgarnięci, starają się natomiast wyciągać wnioski z własnych potknięć i na ich podstawie regulować swoje zachowania oraz postępki w przyszłości. A ja?
A ja, choć w tym roku kończę trzydzieści lat, choć doświadczenia życiowe mam bogate i liczne, pamięć zaś całkiem niezłą, zważywszy na listę spraw, które muszę w niej przechowywać, wciąż grzeszę skłonnościami do recydywy w tej jednej, nieszczęsnej dziedzinie: w popełnianiu błędów. I nie pomogą tutaj żadne korektorskie skłonności, przez niektórych znajomych wyolbrzymiane do rozmiarów ortograficzno-interpunkcyjnej manii... ;-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upośledzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upośledzenie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 stycznia 2014
poniedziałek, 30 lipca 2012
Nietypowe upośledzenie
Im dłużej żyję na tym zwariowanym świecie, tym silniej utwierdzam się w przekonaniu, że Matka Natura, Najwyższa Istota tudzież inna "moc" odpowiedzialna za moją tu obecność, najwyraźniej zapomniała wyposażyć mnie w pewne podstawowe - i niezbędne do przetrwania - cechy. Czy to przez roztargnienie, czy może padłam ofiarą ponurego żartu? Jakakolwiek nie byłaby przyczyna, mogę śmiało powiedzieć, że jestem, no cóż, co tu kryć - lekko upośledzona.
Czego mi brakuje? W gruncie rzeczy chodzi o jedną, jedyną cechę. Mam wszystkie potrzebne kończyny, głowę na karku, serce tam, gdzie być powinno (choć tu akurat pojawia się pewien cień wątpliwości, o którym już kiedyś pisałam)... Od bardzo dawna jestem też jednostką w pełni samodzielną - i jakoś sobie radzę z ciężarami samotnej egzystencji. ;-)
Mimo to dotkliwie odczuwam swoją "niepełnowartościowość", i to odczuwam niemal na każdym kroku... Brakuje mi bowiem... bezczelności.
Czego mi brakuje? W gruncie rzeczy chodzi o jedną, jedyną cechę. Mam wszystkie potrzebne kończyny, głowę na karku, serce tam, gdzie być powinno (choć tu akurat pojawia się pewien cień wątpliwości, o którym już kiedyś pisałam)... Od bardzo dawna jestem też jednostką w pełni samodzielną - i jakoś sobie radzę z ciężarami samotnej egzystencji. ;-)
Mimo to dotkliwie odczuwam swoją "niepełnowartościowość", i to odczuwam niemal na każdym kroku... Brakuje mi bowiem... bezczelności.
Subskrybuj:
Posty (Atom)