Jestem więc Anulą - ewentualnie Nulą lub Nulkiem - od lat i dobrze mi z tym imieniem. Znajomi żartują nawet, że powinnam je umieścić w dowodzie osobistym zamiast tej nieszczęsnej Anny Darii, która tam figuruje od ponad 10 lat (tak, tak, jestem starszą panią, we wrześniu mój pierwszy dowód osobisty stracił termin przydatności do spożycia...). Zresztą - jak podaje Słownik imion współcześnie w Polsce używanych Kazimierza Rymuta - nie byłabym pierwszą osobą, której przyszło to do głowy (polecam tę lekturę gorąco, można z niej wyczytać niesamowite ciekawostki dotyczące imion oraz... ludzkiej fantazji). Tylko po co mi cała ta papierkologia? Jestem Anulą i basta!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą onomastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą onomastyka. Pokaż wszystkie posty
piątek, 11 stycznia 2013
Nulek, muzyka i onomastyka
Hmm, Anula? A od czego to zdrobnienie? - zapytał mnie kiedyś pewien dopiero co poznany (i szybciutko zapomniany - nie przepadam bowiem za brakiem językowej wyobraźni) kolega, któremu przedstawiłam się, używając najulubieńszej wersji mojego jakże banalnego imienia. Cóż, nie jest to może zbyt popularna forma, ale w świecie opanowanym przez Anie, Anki, Aneczki, Anusie oraz Anny okazuje się zaskakująco wygodna ze względu na ową niepopularność właśnie: dzięki niej trudno mnie pomylić. ;-)
poniedziałek, 14 maja 2012
Poniedziałkowy Dół?
Jest w Krakowie ulica o nazwie, która mnie - i nie tylko mnie, sądząc po ilości memów krążących po Wielkiej Sieci - po prostu rozbraja. To słynny Poniedziałkowy Dół. Kto by pomyślał, że na mapach zacnego, królewskiego miasta znajdzie się miejsce na upamiętnienie tego jakże nieprzyjemnego zjawiska, którego tak wielu naszych rodaków doświadcza co tydzień... Czy to wymysł radnych, pragnących w ten sposób dać wyraz swojej niechęci do początków tygodnia? A może tę część miasta zamieszkuje największy odsetek malkontentów? Czy może idzie tu o powszechną w przykrytym szczelną warstwą smogu Krakowie tendencję do narzekania - w tym wypadku: na poniedziałki?
Cóż, geneza owej nazwy jest - jak to zwykle w onomastyce bywa - banalna i bynajmniej nie wiąże się z depresją poweekendową: wszystko zaczęło się ponoć od niejakiego Józefa Poniedziałka, którego chałupa - jedna z pierwszych w tej okolicy - stała w charakterystycznym zagłębieniu terenu. Nazwa przeniosła się najpierw na małą osadę, która powstała wokół Poniedziałkowej chatki, a później utrwalona została na planie miasta. Ot, cała historyja...
Subskrybuj:
Posty (Atom)