Jednym z największych atutów mojej pracy w wydawnictwie jest bezpośredni dostęp do Szopa i InDyka, czyli Photoshopa i InDesigna. Dzięki temu - prócz moich normalnych obowiązków - mogę na bieżąco wyżywać się w dziedzinie, którą lubię: projektowaniu reklam, prezentacji itd. Dziś, składając błyskawicznie kolejną reklamę jednej z naszych nowości (kupujecie "Samo Zdrowie"? To zerknijcie w czerwcu), przypomniałam sobie ni stąd, ni zowąd, że jeszcze 10 lat temu moja wizja zawodowej (no dobra, nie tylko zawodowej, ale dziś skupiam się na tym temacie) przyszłości wyglądała zupełnie inaczej...
Jako rasowy kujon od najwcześniejszych lat szkolnych słyszałam, że z takimi zdolnościami do uczenia się powinnam kiedyś zostać naukowcem. Nie określano dziedziny - zresztą, dobrze radziłam sobie z niemal każdym przedmiotem (poza wuefem...). Miałam być naukowcem i basta.
Jako rasowy kujon od najwcześniejszych lat szkolnych słyszałam, że z takimi zdolnościami do uczenia się powinnam kiedyś zostać naukowcem. Nie określano dziedziny - zresztą, dobrze radziłam sobie z niemal każdym przedmiotem (poza wuefem...). Miałam być naukowcem i basta.