Jest w Krakowie ulica o nazwie, która mnie - i nie tylko mnie, sądząc po ilości memów krążących po Wielkiej Sieci - po prostu rozbraja. To słynny Poniedziałkowy Dół. Kto by pomyślał, że na mapach zacnego, królewskiego miasta znajdzie się miejsce na upamiętnienie tego jakże nieprzyjemnego zjawiska, którego tak wielu naszych rodaków doświadcza co tydzień... Czy to wymysł radnych, pragnących w ten sposób dać wyraz swojej niechęci do początków tygodnia? A może tę część miasta zamieszkuje największy odsetek malkontentów? Czy może idzie tu o powszechną w przykrytym szczelną warstwą smogu Krakowie tendencję do narzekania - w tym wypadku: na poniedziałki?
Cóż, geneza owej nazwy jest - jak to zwykle w onomastyce bywa - banalna i bynajmniej nie wiąże się z depresją poweekendową: wszystko zaczęło się ponoć od niejakiego Józefa Poniedziałka, którego chałupa - jedna z pierwszych w tej okolicy - stała w charakterystycznym zagłębieniu terenu. Nazwa przeniosła się najpierw na małą osadę, która powstała wokół Poniedziałkowej chatki, a później utrwalona została na planie miasta. Ot, cała historyja...