Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolny czas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolny czas. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 czerwca 2012

Nulek w kuchni

Moja metoda na poprawę humoru? Wizyta w kuchni. Nie chodzi o to, żeby się od razu objadać, raczej o to, żeby coś przyrządzić i poczarować... albo posprzątać. Wczoraj natomiast odwiedziłam mój kącik kulinarny, aby pobawić się tam aparatem fotograficznym (bo jego obsługa wydaje mi się znacznie łatwiejsza od obsługi maszynki do mięsa).

Dziś te pozytywne, radosne zdjęcia okazały się idealnym lekarstwem na mój parszywy humor. Poobrabiałam je trochę i od razu zrobiło mi się lepiej, cieplej na sercu. No, może pomógł w tym też nieco ciekawy mecz otwarcia Euro 2012 - tylu emocji nie przysporzyły mi już dawno żadne rozgrywki sportowe... 

No dobra, ale dość gadania. Tym razem zamiast słów - kilka fotografii o kuchennym rodowodzie. Oto kura domowa w akcji, czyli Nulek w kuchni. 


czwartek, 29 marca 2012

Kiedy maluję

Już jako kilkuletni, wiecznie domagający się czytania wredny bachor lubiłam w wolnych chwilach sięgać po kredki, pisaki albo inne mazidła i odwzorowywać świat. Przez jakiś czas moim ulubionym motywem był koń ciągnący wśród pagórków wóz pełen siana (prawie jak u Schulza w Genialnej epoce...), który pojawiał się niemal na każdej pustej powierzchni, jaką tylko udało mi się dopaść. 

To była taka dziecięca wersja horror vacui, która zmuszała mnie do zamalowywania wszelkich wolnych powierzchni moimi bazgrołami. Szczególnie upodobałam sobie towar deficytowy, jakim były pudełka po czekoladkach - tworzyły bowiem eleganckie, gotowe ramy, w których moje dziecinne bohomazy prezentowały się szczególnie imponująco. Do dziś walają się pewnie gdzieś po kątach rodzinnego domu przykłady mojej wczesnej twórczości... Czysta abstrakcja, proszę państwa, wymieszana z nikiforyzmem pierwszej wody!