Zapuściłam dziś kolejny korzeń w Krakowie. Korzonek właściwie. Nieśmiały, późnowiosenny, delikatny jeszcze. Jestem jednak przekonana, że rozwinie się solidnie, bo wiąże się z jedną z moich największych życiowych pasji. Orkiestra, tusz! Nulek zapisał się do biblioteki osiedlowej!
Tak, tak, wiem, że to właściwie banalne osiągnięcie, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że od ośmiu lat mam karty wstępu do Jagiellonki, na Rajską, na Focha i w kilka innych ciekawych "książkowych miejsc" na mapie mojego miasta. Ale w mojej pokrętnej psychice funkcjonuje wyraźne rozróżnienie między zapisaniem się do biblioteki na studiach (cóż, konieczność, zwłaszcza, gdy konkuruje się o lektury z kilkoma setkami pilnych polonistów...) a dobrowolnym wpisaniem się na listę odwiedzających osiedlowy przybytek książkowych rozkoszy... I to osiedlowy, nieopodal mojej łagiewnickiej górki, czyli na Borsuczej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 czerwca 2012
wtorek, 6 marca 2012
Rozanulenie ;-)
Zastanawiasz się czasami, jakie wywierasz na innych ludziach wrażenie? Co myślą, spoglądając na Ciebie? Czy oceniają Cię pozytywnie, czy może dostrzegają przede wszystkim Twoje wady? Malcolm Gladwell, nazywany szumnie "ulubionym autorem liderów biznesu", pisze w jednej ze swoich książek (Co widział pies i inne przygody), że tak naprawdę wystarczą zaledwie 2 sekundy, byśmy wyrobili sobie o danej osobie zdanie. To działanie intuicyjne, podświadome - błyskawiczna ocena na podstawie szczątkowych, ale bardzo istotnych sygnałów...
Myślę sobie właśnie o tym, jakie ja wysyłam sygnały. Czy wydaję się - Tobie, innym - twardo stąpającą po ziemi babą? Czy może raczej marzycielką zatopioną w książkach i ulotnych wizjach? ;-) A może prawda leży pośrodku? Sama mam problem z oceną...
Wiem jedno - ludzie, którzy znają mnie przelotnie, często wytykają mi jedną rzecz: że nie poznaję ich na ulicy czy w tramwaju. Mijam bez słowa. Nie dostrzegam przyjaznych gestów ani wymownych spojrzeń. I pewnie wychodzę przy tym na gburowatą, wredną, niemiłą... wiedźmę?
To prawda.
Przyznaję się.
Myślę sobie właśnie o tym, jakie ja wysyłam sygnały. Czy wydaję się - Tobie, innym - twardo stąpającą po ziemi babą? Czy może raczej marzycielką zatopioną w książkach i ulotnych wizjach? ;-) A może prawda leży pośrodku? Sama mam problem z oceną...
Wiem jedno - ludzie, którzy znają mnie przelotnie, często wytykają mi jedną rzecz: że nie poznaję ich na ulicy czy w tramwaju. Mijam bez słowa. Nie dostrzegam przyjaznych gestów ani wymownych spojrzeń. I pewnie wychodzę przy tym na gburowatą, wredną, niemiłą... wiedźmę?
To prawda.
Przyznaję się.
środa, 22 lutego 2012
Nie-jasności
Jest jaśniej! Jak mogłam tego nie zauważyć? Jeszcze kilka tygodni temu wychodziłam z pracy w całkowitych zimowych ciemnościach, otulając się ich chłodem jak szalikiem. Dziś, wsiadając o 17.06 do autobusu, pierwszy raz dostrzegłam zachód słońca. Jeszcze zimowy, delikatnie powleczony półprzezroczystym lukrem mrozu, pierwszy znak przełomu, pierwsza oznaka nieubłaganie nadciągającego przedwiośnia i jego dni - coraz dłuższych i coraz mniej spokojnych, pachnących świeżą, mokrą ziemią...
Lubię ten czas, tak bezsensownie pełen niczym nieuzasadnionej nadziei na lepsze chwile. Tę energię, która bierze się znikąd, spada nagle prosto na głowę deszczem pomysłów, dodaje na moment skrzydeł, a potem bez uprzedzenia i bez żalu znika gdzieś pod zalegającym wciąż dookoła śniegiem. Ale jednocześnie - właśnie teraz drażni mnie i męczy to, co wciąż pozostaje niewyjaśnione.
Bo ja nie znoszę nie-jasności.
Jestem prostą dziewczyną potrzebującą prostych i dobrych słów, bez niepotrzebnego obciążania ich dodatkowymi możliwościami interpretacji. Bez zaciemniania sensów. Bez udawania, że między mną a światem, między mną a Tobą jest coś albo też - że czegoś ani trochę nie ma.
Lubię ten czas, tak bezsensownie pełen niczym nieuzasadnionej nadziei na lepsze chwile. Tę energię, która bierze się znikąd, spada nagle prosto na głowę deszczem pomysłów, dodaje na moment skrzydeł, a potem bez uprzedzenia i bez żalu znika gdzieś pod zalegającym wciąż dookoła śniegiem. Ale jednocześnie - właśnie teraz drażni mnie i męczy to, co wciąż pozostaje niewyjaśnione.
Bo ja nie znoszę nie-jasności.
Jestem prostą dziewczyną potrzebującą prostych i dobrych słów, bez niepotrzebnego obciążania ich dodatkowymi możliwościami interpretacji. Bez zaciemniania sensów. Bez udawania, że między mną a światem, między mną a Tobą jest coś albo też - że czegoś ani trochę nie ma.
Subskrybuj:
Posty (Atom)