Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidor. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2013

Z WIEDŹMOWEJ KUCHNI: Śniadanie z piekarnika

Poza weekendami nieczęsto zdarza mi się zjadanie śniadań w domowym zaciszu. Zwykle pochłaniam je już w pracy, przy kawie z ekspresu i włączonym komputerze. Ot, życie... Jeśli jednak mam czas i okazję, przyrządzam sobie o poranku coś dobrego. I nie mam na myśli tradycyjnej kanapki...

Ostatnio zachciało mi się omletu. Nie, żebym była ekspertką w przyrządzaniu tego dania - wręcz przeciwnie, w moim domu rodzinnym nieczęsto jadało się podobne specyjały. Nieczęsto - albo i wcale... Omlet należał więc zawsze do grupy potraw opatrzonych w mojej wyobraźni znakiem zapytania. Spróbowałabym, ale... czy mi zasmakuje? Tak, tak, mam w głowie taką listę dań. Nie jest to lista ustalona raz na zawsze, bo od czasu do czasu udaje mi się upichcić którąś z tych kulinarnych zagadek, rozwiewając przy tym wątpliwości. Wypadła z niej więc wątróbka (nie lubię, niestety...), wyfrunęły flaczki (fuj...), no i omlet, choć w tym wypadku, dla odmiany, okazało się, że jestem omletożerczynią, jak się patrzy...

Ale omlet omletowi nierówny. Próbowałam kilkunastu wersji - na słodko, na słono, z rozmaitymi dodatkami i z różnym stopniem wysmażenia. Aż wreszcie odkryłam przepis na omlet z piekarnika. No i okazało się, że ta wersja pośrednia między tradycyjnym omletem a ciastem odpowiada mi zdecydowanie najbardziej. Może zasmakuje i Wam? :-)


piątek, 8 czerwca 2012

Nulek w kuchni

Moja metoda na poprawę humoru? Wizyta w kuchni. Nie chodzi o to, żeby się od razu objadać, raczej o to, żeby coś przyrządzić i poczarować... albo posprzątać. Wczoraj natomiast odwiedziłam mój kącik kulinarny, aby pobawić się tam aparatem fotograficznym (bo jego obsługa wydaje mi się znacznie łatwiejsza od obsługi maszynki do mięsa).

Dziś te pozytywne, radosne zdjęcia okazały się idealnym lekarstwem na mój parszywy humor. Poobrabiałam je trochę i od razu zrobiło mi się lepiej, cieplej na sercu. No, może pomógł w tym też nieco ciekawy mecz otwarcia Euro 2012 - tylu emocji nie przysporzyły mi już dawno żadne rozgrywki sportowe... 

No dobra, ale dość gadania. Tym razem zamiast słów - kilka fotografii o kuchennym rodowodzie. Oto kura domowa w akcji, czyli Nulek w kuchni.