No a teraz do rzeczy - czyli do przepisu. Zachciało mi się jakiegoś nietypowego sera ostatnio. Na zakupach rzuciła mi się w oczy pikantna gorgonzola i... już wiedziałam. To było to. A że do wiosennego zalewu zieleni na łąkach, skwerach i trawnikach jeszcze trochę brakuje, postanowiłam wzbogacić swój jadłospis i do gorgonzoli dodać szpinak.
Krótkie wyjaśnienie: rodzice nigdy nie katowali mnie szpinakiem, więc absolutnie nie rozumiem wstrętu większości moich znajomych wobec tej zielonej papki. Ja szpinak lubię i zamierzam pochłaniać go, ile tylko będę chciała, mając w nosie to, że tak naprawdę wcale nie zawiera on tyle żelaza, jak zwykło się powszechnie twierdzić. ;-)
Mam jeszcze jedną słabość - to wędzony łosoś, którego uwielbiam we wszystkich niemal kombinacjach. Z tego zestawu postanowiłam stworzyć coś jadalnego. Udało się. ;-)
ZIELONY WZROK GORGONY
czyli makaron z gorgonzolowo-szpinakowym sosem
i wędzonym łososiem w tle
Składniki:
250 g makaronu muszelki
250 g szpinaku (u mnie był to mrożony szpinakowy brykiet*)
150 g łososia wędzonego
100 g sera gorgonzola (pikantnego, rzecz jasna)
50 g sera hochlander z czosnkiem (ale może być też inny żółty, łatwo topliwy)
200 g śmietany 18%
garść orzechów włoskich
odrobina masła do nasmarowania patelni
przyprawy: pieprz, odrobina soli (opcjonalnie**), tymianek, pietruszka, koperek (może być suszony), gałka muszkatołowa
Przygotowanie:
Makaron gotujemy w osolonej wodzie do miękkości, odcedzamy, przelewamy zimną wodą i odstawiamy na bok.
W tym czasie nagrzewamy patelnię nasmarowaną lekko masłem i rzucamy na nią szpinak. Podgrzewamy szpinak na średnim ogniu, aż roztopi się, a woda odparuje, co zwykle trwa kilkanaście minut. Następnie doprawiamy zieleninę do smaku i zalewamy śmietaną. Podgrzewamy całość kilka minut, żeby się dobrze nagrzała.
Kroimy sery w kostkę i dorzucamy do patelni - zostawiając kilka kosteczek gorgonzoli do dekoracji. Teraz trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo twarda skórka włoskiego specjału długo się roztapia. Gdy to już nastąpi, dorzucamy pokrojonego dość drobno łososia i jeszcze kilka minut podduszamy całość, żeby się smaki wymieszały. Oczywiście, doprawianie do smaku jest wskazane! :-)
Gdy zielona papka będzie już gotowa, wykładamy sos na makaron, całość posypujemy dodatkowo serem i orzechami włoskimi. A później... później odkrywamy, że szpinak nie jest wcale taki zły, zwłaszcza w oryginalnym połączeniu z gorgonzolą i łososiem!
Smacznego!
P.S. Sosu zostanie pewnie więcej, niż makaronu, ale można go zużyć np. na nadzienie do naleśników. Polecam. :-)
* Na pohybel Magdzie Gessler! Mrożonka i basta! ;-)
** Gorgonzola picante jest dość słona, podobnie jak łosoś, więc ja sobie solenie darowałam. ;)

Do tego typu sosów zdecydowanie polecam szpinak liściasty - najlepiej świeży, ewentualnie mrożony. Należy go krótko zblanszować, aż "siądzie" i znacząco zmniejszy objętość, następnie przestudzić i pobieżnie posiekać (lub zostawić taki, jaki jest, jeśli pasuje). Można też najpierw na maśle króciutko przysmażyć posiekany czosnek (nie może zbrązowieć!) i na to wrzucić szpinak i dodać parę łyżek wody. Naprawdę jest różnica w smaku.
OdpowiedzUsuńNo chyba, że lubisz tę brykietową papkę, ale to według mnie jest główna przyczyna, dla której małe dzieci (i spora część dorosłych) pałają taką nienawiścią do szpinaku ;)
Oooo, dzięki - na pewno wypróbuję. :) Ale przyznam się, że ja lubię szpinak w każdej postaci - nie mam żadnej traumy z dzieciństwa, na szczęście. ;-)
OdpowiedzUsuń